To nie jest jedyny incydent tego typu na boisko w Szlichtyngowie. Odkąd pamiętam zawsze działy się tam abstrakcyjne rzeczy. Rozegrałem kilkaset meczów na poziomie juniorskim oraz seniorskim, grałem na pięknych boiskach, a także tych fatalnych - ale NIGDY nie spotkałem się z podobną "atmosferą" jak na obiekcie Szlichtyngowie. Za każdym razem odbywało się tam tak zwane "polowanie na nogi", a zawodnicy, którzy jako jedni z nielicznych na boisku potrafili grać w piłkę byli najczęściej ofiarami brutalnych ataków na nogi. Ponadto za każdym razem przy liniach bocznych czekało stado pijanych mężczyzn, którzy wyzywali zawodników druzyny przeciwej od najgorszych, obrażali ich rodziny i grozili im. Te same słowa były kierowane do sędziego, którzy pod wpływem presji z trybun często nie gwizdał brutalnych fauli - rozumiem go poniekąd, po prostu bał się o własne zdrowie po meczu. Osoby zarządzające klubem oraz członkowie drużyny w większości zachowywali się jak zwierzęta na boisku i co roku któryś z naszych zawodników zmagał się z poważną kontuzją po meczu w Szlichcie.
Nigdy nie spotkałem się z taką "wiochą" na żadnym z boisk, mimo, że niejedno pod względem jakości było gorsze niż tamże. Nie rozumiem, jak na poziomie A - klasy można być tak "nakręconym" na drużynę przeciwnika, skoro każdy zdaje sobie sprawę z tego, że każdy z zawodników w poniedziałem idzie do pracy i po prostu idiotyzmem jest łamanie im nóg na boisku. Jestem pewien jednego - w Szlichtyngowie nigdy nie liczyła się rywalizacja sportowa, zamiast tego wybierano knejackie zachowania zarówno na boisku, jak i wokół boiska. Może to dlatego, że niektórzy z zawodników Orła na wieczór przed niedzielnym meczem skręcali się w okolicznych imprezowniach pod wpływem różnych używek, a następnie na drugi dzień "nie kalkulowali".
Stąd zawsze kierowałem się hasłem "Szlichtyngowa to inna planeta".
Chciałbym także podkreślić, że nie wszyscy z zawodników Orła prezentowali karygodną postawę i tymbardziej szacunek dla między innymi: Gumisia, za to, że mimo ciężkich warunków dookoła zawsze prezentował wysoki poziom kultury i po prostu po faulu przybił mi piątkę, zamiast wyzywać.
Mam nadzieję, że opisany w artykule indycent nie przejdzie bez echa w LZPN.
Chyba zapomniano dodać: to będzie "legalne", za podatnika pieniądze, biuro turystyczne + skromne apanaże (budżetówka) i sprawiedliwość będzie po "ich" stronie.
Nigdy nie spotkałem się z taką "wiochą" na żadnym z boisk, mimo, że niejedno pod względem jakości było gorsze niż tamże. Nie rozumiem, jak na poziomie A - klasy można być tak "nakręconym" na drużynę przeciwnika, skoro każdy zdaje sobie sprawę z tego, że każdy z zawodników w poniedziałem idzie do pracy i po prostu idiotyzmem jest łamanie im nóg na boisku. Jestem pewien jednego - w Szlichtyngowie nigdy nie liczyła się rywalizacja sportowa, zamiast tego wybierano knejackie zachowania zarówno na boisku, jak i wokół boiska. Może to dlatego, że niektórzy z zawodników Orła na wieczór przed niedzielnym meczem skręcali się w okolicznych imprezowniach pod wpływem różnych używek, a następnie na drugi dzień "nie kalkulowali".
Stąd zawsze kierowałem się hasłem "Szlichtyngowa to inna planeta".
Chciałbym także podkreślić, że nie wszyscy z zawodników Orła prezentowali karygodną postawę i tymbardziej szacunek dla między innymi: Gumisia, za to, że mimo ciężkich warunków dookoła zawsze prezentował wysoki poziom kultury i po prostu po faulu przybił mi piątkę, zamiast wyzywać.
Mam nadzieję, że opisany w artykule indycent nie przejdzie bez echa w LZPN.